wtorek, 24 grudnia 2013

Prolog


Jestem Zayn Malik. Wysoki, seksowny i bardzo skromny 24 latek. Mam swoje własne mieszkanie, dosyć przytulne i sam je utrzymuje co jest wiadome z powodu mojego wieku.Nie mam zbyt ciekawej pracy, ale mimo to ją lubię. Moim zadaniem jest pielęgnowanie roślin. Chciałem rozszerzyć działalność do projektowania ogrodów, ale nie byłem w stanie się za to zabrać. Sam byłem swoim szefem i szło mi to całkiem nieźle. Ustalone przeze mnie godziny pracy, nikt nigdy się nie spóźnia, bo firma jest jednoosobowa, same plusy. No prawie same. Praca, która musisz wykonywać sam. Podlewanie nie jest takie złe, ale wyobrażacie sobie sadzenie roślin w 30 stopniowym upale? Tak, katorga, ale czego się nie robi dla pieniędzy no i robię to bez koszulki. Ta praca dla mnie nie jest aż tak przyjemna jak dla kobiet, którym sadzę, jak sądzę. Mają na co popatrzeć, to oczywiste, szkoda tylko, że nie lubię kobiet. Co za pech. Az czasem im współczuję. Prawie. Dobra, próbuję im współczuć, a potem oglądam się za ich mężami. Zazwyczaj są to staruszkowie, ale bywają także przystojni. Nie wiem co to za zwyczaj, by młode kobiety umawiały się ze staruchami, którzy są bogaci. To naprawdę takie ważne, by mieć pełno pieniędzy? Przecież można chodzić i w zwykłych ciuchach, ale nie musieć być w związku ze staruchami, co za szanowanie siebie. Ja tak nie zrobię. Nie mam zamiaru być z kimś dla kasy. Sam jestem sobie panem i jeśli ktoś będzie chciał się pobawić w mojego pana to wyleci z mojego życia szybciej niż do niego wejdzie. Bez sentymentów. A właśnie, jeśli chodzi o moje życie prywatne, praktycznie go nie ma. Chodzę na randki, ale kolesie którzy przyznają się do bycia homo są albo bardzo przystojni, trzeba im to przyznać i niestety bardzo głupi i puści lub są też ci gorsi mądrale o krzywych nosach, którzy przez przypadek wygadali się, że kolega z ich klasy ma ładny tyłek i już tego nie prostowali. Nie znalazłem jeszcze nikogo porządnego, więc ostatnio ograniczam swoje randki, a wieczory spędzam z piwem i telewizją. Nigdy nie byłem zbyt towarzyski. Jestem raczej typem samotnego obserwatora, który jak coś dowali to wszyscy pamiętają o tym przez lata. Tak, oto ja. Samotnik z wybuchowym charakterem i nieziemskim wyglądem. 


***

Bycie częścią czyjegoś życia to coś pięknego. Nazywam się Liam Payne i myślę, że właśnie ja jestem częścią jej życia. Mojej pięknej dziewczyny Danielle. Jesteśmy razem już ponad 3 lata, a ona nadal mi się nie nudzi. Oczywiście, bywa ciężko, ale oboje radzimy sobie z przeszkodami. Z wyjątkiem ostatniego miesiąca, gdzie prawie w ogóle się nie widujemy. Nie chodzi o to, że nie chcemy. Nie możemy. Ojciec Dani nie zgadza się by się ze mną widywała. Nie rozumiem dlaczego? Jestem dosyć grzeczny, dorosły, nieźle wygadany i wszędzie mnie pełno. Tak mi przynajmniej mówią. Przecież ją kocham. Nie widzę innej opcji mimo, że ostatnio zwracam uwagę też na innych. Chłopaków, to dziwne, właśnie. Staram się o tym nie myśleć, no bo przecież nie jestem gejem. Nie jestem gejem i wszyscy doskonale to wiedzą, nawet ja. Chyba. Właśnie problem w tym, że ja nie wiem. Może po prostu gadam głupoty z tęsknoty za nią? Tak, to prawdopodobnie to. Ona jest cholera dorosła, a i tak nie słucha nikogo innego poza nim. Nie rozumiem tego. Fakt, że płaci za jej szkołę tańca mi nie ułatwia tego wszystkiego. Właśnie Dani kocha tańczyć. Jest zawodową tancerką, jak dla mnie mogłaby tańczyć wszędzie. Wyobrażacie sobie te biodra w łóżku? Tak, zdecydowanie za nią tęsknie. Zazwyczaj nie myślę o takich rzeczach. Zazwyczaj jestem normalny, w każdym razie normalniejszy. Jestem studentem, więc nie można uważać mnie za w 100% normalnego. Mam swoje odchyły, jak każdy. Studiuję architekturę. To już w zasadzie ostatni rok i nauki mamy po uszy, ale zawsze znajdujemy także czas na coś innego, jeśli wiecie co mam na myśli. Dostałem stypendium sportowe jeszcze w liceum i teraz radzę sobie całkiem nieźle. Mieszkam w akademiku, więc praktycznie nic nie płacę, co jest niesamowite, bo pieniądze ze stypendium idą na ubrania i Danielle. Uwierzcie pochłania sporą część mojego budżetu, ale nie narzekam. Jakoś sobie radzę. Mam mnóstwo kumpli. Wszyscy mnie wspierają, nazwałbym się popularnym, ale nie wiem czy to nie jest przesada. Po prostu znam sporo ludzi, którzy tak przy okazji już kilka razy ze mną coś świętowali. To chyba nie jest popularność. Jestem zwykłym chłopakiem z sąsiedztwa. Moi rodzice mnie uwielbiają, ojciec cieszy się z tego kim jestem i oboje z matką bardzo mi kibicują. Wszystko się układa.